Gramy tutaj w nasz Hogwart
Administratorka
Obdrapane ściany... trochę chłodna atmosfera... Jesteś na peronie 9 i 3/4, gdzie wszyscy zaczynamy naszą przygodę. Uważaj! Zaraz przyjedzie ekspresowy pociąg, który zabierze cię do Hogwartu ...
(Opis by Victoria Malfoy)
Offline
Administratorka
Hm-hm, gramy?
Offline
Administratorka
[Przepraszam, pisałam. ; d ]
Wrzesień, wrzesień, wrzesień! Czternastoletnia Poopsy zaczynała w tym roku naukę w jakże ekscytującym, wielkim Hogwardzie. Historia matki i ojca… to tu się wszystko zaczęło. Miała ona ochotę na takie same przeżycia.
Wdech i wydech, wdech i wydech… Tylko chwila i w końcu dziewczyna będzie mogła znaleźć się w pociągu, który zabierze ją do Hogwartu. Na cały pokój i kawał przedpokoju była puszczona piosenka Ashley Tisdale – Crank It Up. Poopsy weszła na stolik z lustrem, na którym było pełno jej kosmetyków – po lewej, a po prawej perfum. Tańcząc na stole w rytmy imprezowej piosenki, strąciła butem jakiś flakonik z drogimi perfumami. Eh, no i co? Rodzice kupią jej drugi, taki sam, czym tu się przejmować.
- Poopsy! – dobiegł ją krzyk matki, która wchodziła po schodach, a po chwili drzwi do pokoju otworzyły się – równo z czasem, kiedy piosenka zakończyła się.
Victoria rozglądnęła się po pokoju, szczególną uwagę zwróciła na rozbity flakonik i perfumy, które leją się po białym, mięciutkim dywanie.
- Znowu? – mruknęła, a jej córka zaczęła schodzić ze stołu. – Poopsy, zaraz będziemy jechać. Limuzyna jest odpalona, a po twoje walizki zaraz wejdzie… - nie dokończyła, ponieważ do pokoju wszedł już średniego wzrostu lokaj, który zabrał pięć walizek czternastolatki. – No, sama widzisz. Chodźmy już.
- Mamo… - jęknęła, ale zaraz przypomniała sobie gdzie jedzie. Poprawiła się i pisnęła: - Ty zejdź, ja już pędzę!
Victoria przewróciła oczami i zaśmiała się – pamiętała jak to jest być w jej wieku…
Poopsy usiadła ponownie przed lustrem na różowo-białym taborecie i zaczęła poprawiać fryzurę. Szybko podkreśliła oczy mocnym eyeliner’em i cieniami do oczu, następnie podciągnęła rzęsy tuszem i pomalowała usta błyszczykiem. Zadowolona z efektu, poprawiła swoje wysokie, fioletowe platformy, które idealnie pasowały do krótkiej, zmysłowej również fioletowej sukienki. Wyszła z pokoju i po schodach zbiegła truchcikiem do salonu, przez który przeszła do drzwi, po których skierowała się do limuzyny.
- W końcu – ziewnął Scorpius, młodszy, o kilka dni, brat Poops.
Odjechali.
Limuzyna z cichutkim piskiem opon zahamowała. Poopsy pisnęła tak samo jak koła, tyle że entuzjastycznie i dziewczęco. Wybiegła z limuzyny, nie czekając aż ktoś otworzy jej drzwi. Wbiegła, uważając by nie wywalić się na tych szpilkach, na peron. Ludzie patrzyli na nią trochę jak na wariatkę, ale ona nie przejmowała się nimi albo posyłała im tylko chłodny wzrok. Scorpius z rękami w kieszeniach również wyszedł z limuzyny. Ta, stary peron… co tu takiego ciekawego, hm?
Victoria i Draco pojawili się zaraz za nią – kładąc po jednej ręce na ramieniu córki.
- A teraz musisz wbiec w tą ścianę i tym samym znajdziesz się na peronie 9 i ¾…
- Wiem, mamo, wiem! Wkuwałam to wszystko przez piętnaście lat… Elokwentnie już to chyba kumam, nie? – powiedziała przewracając zabawnie oczami i wyrażając zachwyt, że idealna blondynka może znać słowo „elokwentnie” – cokolwiek ono oznaczało.
- Kujon – mruknął czternastoletni blondyn i równocześnie posłali sobie ostre spojrzenie.
Malfoy’owie w tym samym czasie roześmiali się i wszyscy w czwórkę wbiegli w ścianę. Byli już na peronie, gdzie dla nich wszystko było tu nudne i takie same, zarazem dla Poopsy i Scorpius’a takie magiczne i ciekawe.
- Pociąg zaraz przyjedzie. – Szepnęła Vic, i faktycznie, pociąg był po dwóch sekundach po jej słowach…
- Z drogi, gamonie! – krzyknął Scorpius wchodząc do pociągu i przepychał ludzi w swoim wieku, czyli tak zwanych „młodzików”.
Poopsy szła pewnie – ludzie sami usuwali się jej z drogi. Z tą jej pewnością siebie, wysoko zadartym nosem i przymkniętymi oczami, wyglądała jak osoba, której po prostu trzeba zrobić miejsce, bo byłoby po nim. A zaraz, przecież tak było.
Scorpius był już w pociągu. Chodził po korytarzu w pociągu, aż trafił na wolny przedział. Poopsy, która szła za nim, również do niego weszła.
- Musisz też być w tym przedziale, lafiryndo?
- Zamknij się, głupku!
- Idiotka!
- Debil!
Offline
Zbanowany
Cała rodzinka Potter przyjechała na peron.
-SZYBKO !
-Uspokój się James.-powiedziała kobieta.
Administratorka
Poopsy prychnęła i odwróciła wzrok. Siedziała kurczowo ściskając kolana i spoglądała przez okno.
Niech ten grat ruszy, niech ten grat ruszy!
Pociąg jednak tymczasowo stał. Wściekła blondynka miała ochotę go po prostu kopnąć, przy czym mogła złamać swój wysoki obcas, byleby tylko jak najszybciej trawić do Hogwartu.
Offline
Administratorka
Nie zdążę nic napisac, ojciec daje mi 4 minuty a ja musze jeszcze nakarmić zwierzaki. Przperaszam1 :CCCCCCCCCCCCCCCCCc
Offline
Administratorka
[Dobra. Jutro o 16, macie być. Jbc, Cor, napiszę do ciebie SMS.]
- Kipisz ze zniecierpliwienia - zauważył brat Upsie wrednym tonem.
Poopsy popatrzyła na niego chłodno. Jej oczy robiły wrażenie. Miały idealnej długości rzęsy, a brwi nad nimi perfekcyjnie wydepilowane.
- Zamilkniesz? - zaproponowała ochryple.
Offline
Zbanowany
-Luna!-powiedział jej ojciec.
-Tak tato?
-Pamiętaj że...-nie zdążył nic powiedzieć.
-...Na swój dar bo on jest niebezpieczny,tak wiem.
-Kocham cię!
-Ja cb też tato.
Ostatnio edytowany przez Luna Potter (2012-09-20 20:01:51)
Administratorka
Poopsy Malfoy napisał:
[Dobra. Jutro o 16, macie być. Jbc, Cor, napiszę do ciebie SMS.]
- Kipisz ze zniecierpliwienia - zauważył brat Upsie wrednym tonem.
Poopsy popatrzyła na niego chłodno. Jej oczy robiły wrażenie. Miały idealnej długości rzęsy, a brwi nad nimi perfekcyjnie wydepilowane.
- Zamilkniesz? - zaproponowała ochryple.
[ Okay, spadam, paa]
Offline
Zbanowany
A my gramy?
Luna wraz z siostrą weszła do pociągu za nimi wbiegł James.
Administratorka
[Ja póki co mogę grać, ale zaraz będzie "Wiki, kończ. Jutro o 5:00 wstajesz, pamiętaj" czy coś w ten deseń. ._.]
Rodzeństwo zawsze się kłóciło. W ten sposób wyrażali swoje uczucia, no, czy coś takiego. Wszyscy sądzili, że robią to bo się kochają - a oni zwyczajnie kłócili się, bo nie umieli zachować się inaczej.
Offline
Zbanowany
-Luna?
Ruda odwróciła się.
-James?
-Pamiętaj że w Hogwarcie nie jesteś księżną Luną Potter.
-James!-krzykneła młodsza dziewczyna.
-Spoko Lily,a ty James chyba zapomniałeś swojego misia...
-Jak bez niego zaśniesz?
Zbanowany
-Ale wy macie zryte w głowy rudzielce wy moje.-powiedział i przytulił siostry.
Administratorka
[Spadam, pa. 16, pamiętać! ;D]
- Wiesz co, chyba pójdę się przejść. Nie zniosę więcej tych twoich perfum. - Rzucił Scorpius i wyszedł z przedziału.
Hell Yeaah! Cały peron dla blondynki, imprezaaa!
- To te od Beyonce, pfi. Ty się nie znasz. - Mruknęła będąc sama w przedziale.
Okay. Czy jej się tylko wydawało czy było jakoś tak... samotnie? Czyżby wielka Poopsy Malfoy doświadczyła w końcu co to znaczy samotność? Brakowało jej najlepszej przyjaciółki. Koniec przyjaźni boli. Ninie... nawet nie wiesz jak bardzo potrzebna byłaś teraz Uppsie.
Scorpius rzucił okiem na szybę, by sprawdzić swoje włosy. Idealne! Szedł przez korytarz wciągając jego powietrze - niby trochę śmierdziało, niby pachniało. Pociąg ruszył, więc stanął w miejscu i przyglądał się rodzicom.
Offline
Zbanowany
Ruda weszła do przedziału gdzie siedziała Poopsy.
-Mogę ?
Zbanowany
PG.
Nie ma was
WG.
Lily szukała w pociągu rodzeństwa.
Administratorka
Poopsy looknęła rzuciła wzrokiem na Lunę. Aha, Potter. Ruda, może i ładna, z fatalnej rodziny, ale tak ogólnie i poza tym to jej nie znała. No nie?
- Tsa. Jak chcesz. - Wzruszyła ramionami.
Dziewczyna powinna skakać ze szczęścia i ucałować stopy wielkiej Poopsy Malfoy, która pozwoliła takiemu kmieciowi usiąść w swoim przedziale! Okay, dosyć dramatyzowania.
Offline
Zbanowany
Luna wywróciła oczami tak że Poopsy tego nie zauważyła.
Usiadła i zaczęła słuchać muzyki.
Administratorka
SALLY, przypominam, że nie macie żadnych umiejętności, tylko ew. rasy. Nie życzę sobie cytowania tej wiadomości czy ODPOWIADANIA, masz to przyjąć do wiadomości i zmienić.
___
Niestety, ostrzegałam Cię. Mam dość twojego zjebanego pyska i jęzora, który mówi o wiele za dużo. Przepraszam, Vic, ale mam swój honor, nie miej mi za złe, neistety dziewczyna przegięła. Niedługo zdejmę bana.
Offline
Administratorka
Poopsy oglądała widoki za oknem. Może i były jakieś tam wspaniałe, bla, bla, bla, interesujące, bla, bla, bla, no ale kogo to obchodzi? Widoki jak widoki, natura jak natura. O, może jakby jakaś sarna się pokazała w cieniu lasu byłoby fajnie. Nie no, dziewczynie nie przeszkadzało to, że wszystko dla niej zdawało się być nudne. Takie nudy to ona sobie czasem lubi pooglądać. Oczy zaczęły jej się wolno zamykać, ale śpiąca nie była - przeciwnie, była cała podjarana, ekhem, podekscytowana Hogwartem.
Scorpius szedł dalej przez korytarz, mimo wszystko chciał znaleźć nowy przedział, a te perfumy były tylko wymówką. Okay, jego zdaniem jak już ktoś zabiera się za perfumy to czemu nie mógł wymyślić, że czułyby je tylko osoby spryskane tym świństwem?! No, kurde, tak byłoby o niebo lepiej. Na jego pech, wszystko było pozajmowanie. Nie śpieszyło mu się do wracania do przedziału, cóż, do siostry.
Offline