Gramy tutaj w nasz Hogwart
Administratorka
Haha, no plaża jak plaża! Średniej ciepłoty piasek, lekko zimna woda. Dużo czarodziejów w strojach kąpielowych , widać ich sylwetki w morzu .. to co , popływamy?
Offline
Administratorka
CD
- Nie jesteś żadną idiotką! - rzekł stanowczo Ron. - I.. gdy mówiłaś o tym, że chcesz mieć dzieci.. wnuki.. ślub. To.. nazwiesz mnie debilem, ale ja też sobie o tym myślę. W radosny sposób, że będzie świetnie i w ogóle.
Westchnął.
- Ale zrozumiem, jeśli uznasz mnie za jakiegoś.. totalnie popierdolonego debila.
- No właśnie nie - Vica poniosła głowę. Spojrzała Draconowi prosto w oczy. Jego rozwiane, blond włosy.. Całe jego ciało. Wszystko co należało do Niego ją rozpraszało. - Nie traktuję tego jak zwykłe, szkolne zauroczenie, rozumiesz? To coś ważniejszego.
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
CD
- Nie jesteś żadną idiotką! - rzekł stanowczo Ron. - I.. gdy mówiłaś o tym, że chcesz mieć dzieci.. wnuki.. ślub. To.. nazwiesz mnie debilem, ale ja też sobie o tym myślę. W radosny sposób, że będzie świetnie i w ogóle.
Westchnął.
- Ale zrozumiem, jeśli uznasz mnie za jakiegoś.. totalnie popierdolonego debila.
- No właśnie nie - Vica poniosła głowę. Spojrzała Draconowi prosto w oczy. Jego rozwiane, blond włosy.. Całe jego ciało. Wszystko co należało do Niego ją rozpraszało. - Nie traktuję tego jak zwykłe, szkolne zauroczenie, rozumiesz? To coś ważniejszego.
- Nigdy bym cię tak nie nazwała. To jest najlepsza z możliwości, że ty myślisz sobie o przyszłości, a twój chłopak nie tylko się zgadza ale i tego chce - wyrecytowała z jakiegoś pisemka dla Mugolskich nastolatek. Patrzyła na niego z czerwonym od płaczu nosem i błyszczącymi oczami.
- Więc nie mów, że mielibyśmy o tym zapomnieć. - uśmiechnął się i ścisnął na chwilkę mocniej rękę Vic.
Offline
Administratorka
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
CD
- Nie jesteś żadną idiotką! - rzekł stanowczo Ron. - I.. gdy mówiłaś o tym, że chcesz mieć dzieci.. wnuki.. ślub. To.. nazwiesz mnie debilem, ale ja też sobie o tym myślę. W radosny sposób, że będzie świetnie i w ogóle.
Westchnął.
- Ale zrozumiem, jeśli uznasz mnie za jakiegoś.. totalnie popierdolonego debila.
- No właśnie nie - Vica poniosła głowę. Spojrzała Draconowi prosto w oczy. Jego rozwiane, blond włosy.. Całe jego ciało. Wszystko co należało do Niego ją rozpraszało. - Nie traktuję tego jak zwykłe, szkolne zauroczenie, rozumiesz? To coś ważniejszego.- Nigdy bym cię tak nie nazwała. To jest najlepsza z możliwości, że ty myślisz sobie o przyszłości, a twój chłopak nie tylko się zgadza ale i tego chce - wyrecytowała z jakiegoś pisemka dla Mugolskich nastolatek. Patrzyła na niego z czerwonym od płaczu nosem i błyszczącymi oczami.
- Więc nie mów, że mielibyśmy o tym zapomnieć. - uśmiechnął się i ścisnął na chwilkę mocniej rękę Vic.
- Czy to źle? - szepnął. Przymknął na chwilę oczy. - Czy to źle, że myślę o naszej wspólnej przeszłości poważnie? I że tego chcę?
Miał poważny ton, jednak nie był on wredny - chociaż jeśli dopiero poznałbyś rudego chłopca, uznałbyś ten ton za jak najbardziej nie miły.
- Nie, ja nie zapomnę.. o tobie się nie da zapomnieć - powiedziała z tajemniczym uśmiechem. - Nie widzę takiej możliwości.
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
CD
- Nie jesteś żadną idiotką! - rzekł stanowczo Ron. - I.. gdy mówiłaś o tym, że chcesz mieć dzieci.. wnuki.. ślub. To.. nazwiesz mnie debilem, ale ja też sobie o tym myślę. W radosny sposób, że będzie świetnie i w ogóle.
Westchnął.
- Ale zrozumiem, jeśli uznasz mnie za jakiegoś.. totalnie popierdolonego debila.
- No właśnie nie - Vica poniosła głowę. Spojrzała Draconowi prosto w oczy. Jego rozwiane, blond włosy.. Całe jego ciało. Wszystko co należało do Niego ją rozpraszało. - Nie traktuję tego jak zwykłe, szkolne zauroczenie, rozumiesz? To coś ważniejszego.- Nigdy bym cię tak nie nazwała. To jest najlepsza z możliwości, że ty myślisz sobie o przyszłości, a twój chłopak nie tylko się zgadza ale i tego chce - wyrecytowała z jakiegoś pisemka dla Mugolskich nastolatek. Patrzyła na niego z czerwonym od płaczu nosem i błyszczącymi oczami.
- Więc nie mów, że mielibyśmy o tym zapomnieć. - uśmiechnął się i ścisnął na chwilkę mocniej rękę Vic.- Czy to źle? - szepnął. Przymknął na chwilę oczy. - Czy to źle, że myślę o naszej wspólnej przeszłości poważnie? I że tego chcę?
Miał poważny ton, jednak nie był on wredny - chociaż jeśli dopiero poznałbyś rudego chłopca, uznałbyś ten ton za jak najbardziej nie miły.
- Nie, ja nie zapomnę.. o tobie się nie da zapomnieć - powiedziała z tajemniczym uśmiechem. - Nie widzę takiej możliwości.
- Nie, dlaczego tak sądzisz? Po prostu, mówienie o przyszłości zawsze sprawia ludziom problemy. A my mamy póki co 16 lat.. chyba, że zaszłyby jakieś okoliczności i pobralibyśmy się teraz - zaśmiała się, choć wolała to wziąć na poważnie. Ale wtedy uznałby ją za jakąś wariatkę. - Nie mówię na poważnie, wyszłabym na wariatkę albo.. hmm.. idiotkę.
- Więc nie ma możliwości by na Hogwarcie się skończyło. - powiedział zupełnie serio. Zetknęli się czołami.
Offline
Administratorka
- Nie, dlaczego tak sądzisz? Po prostu, mówienie o przyszłości zawsze sprawia ludziom problemy. A my mamy póki co 16 lat.. chyba, że zaszłyby jakieś okoliczności i pobralibyśmy się teraz - zaśmiała się, choć wolała to wziąć na poważnie. Ale wtedy uznałby ją za jakąś wariatkę. - Nie mówię na poważnie, wyszłabym na wariatkę albo.. hmm.. idiotkę.
- Więc nie ma możliwości by na Hogwarcie się skończyło. - powiedział zupełnie serio. Zetknęli się czołami.
- To może teraz nie myślelibyśmy o przeszłości? Żyjmy chwilą. - Powiedział i złapał ją za rękę. - A to co będzie później, będzie na pewno wspaniałe - szepnął.
Oczy Victorii rozświetliły się. Hm, w tej chwili najlepiej by wykrzyknęła na cały świat, na cały kosmos "Yaay", ale to byłoby zupełnie nienormalne...
- Na to liczyłam - wyznała słodkim szeptem.
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
- Nie, dlaczego tak sądzisz? Po prostu, mówienie o przyszłości zawsze sprawia ludziom problemy. A my mamy póki co 16 lat.. chyba, że zaszłyby jakieś okoliczności i pobralibyśmy się teraz - zaśmiała się, choć wolała to wziąć na poważnie. Ale wtedy uznałby ją za jakąś wariatkę. - Nie mówię na poważnie, wyszłabym na wariatkę albo.. hmm.. idiotkę.
- Więc nie ma możliwości by na Hogwarcie się skończyło. - powiedział zupełnie serio. Zetknęli się czołami.- To może teraz nie myślelibyśmy o przeszłości? Żyjmy chwilą. - Powiedział i złapał ją za rękę. - A to co będzie później, będzie na pewno wspaniałe - szepnął.
Oczy Victorii rozświetliły się. Hm, w tej chwili najlepiej by wykrzyknęła na cały świat, na cały kosmos "Yaay", ale to byłoby zupełnie nienormalne...
- Na to liczyłam - wyznała słodkim szeptem.
Westchnęła. Nie, takie rozumowanie jej nie odpowiadało. Najchętniej przeniosłaby się na 5 lat później, byłaby jego żoną. Hahah, ale idiotka ze mnie! Matko, i tak faceci pytają czy dziewczyna za nich wyjdzie, ku*wa. Nie odpowiedziała. Siedziała tylko bez słowa z miną wyrażającą stanowcze nie [czytaj: ogromny smutek].
- Cieszę się. - odparł tylko, i nie mogąc się powstrzymać, pocałował ją.
Offline
Administratorka
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
- Nie, dlaczego tak sądzisz? Po prostu, mówienie o przyszłości zawsze sprawia ludziom problemy. A my mamy póki co 16 lat.. chyba, że zaszłyby jakieś okoliczności i pobralibyśmy się teraz - zaśmiała się, choć wolała to wziąć na poważnie. Ale wtedy uznałby ją za jakąś wariatkę. - Nie mówię na poważnie, wyszłabym na wariatkę albo.. hmm.. idiotkę.
- Więc nie ma możliwości by na Hogwarcie się skończyło. - powiedział zupełnie serio. Zetknęli się czołami.- To może teraz nie myślelibyśmy o przeszłości? Żyjmy chwilą. - Powiedział i złapał ją za rękę. - A to co będzie później, będzie na pewno wspaniałe - szepnął.
Oczy Victorii rozświetliły się. Hm, w tej chwili najlepiej by wykrzyknęła na cały świat, na cały kosmos "Yaay", ale to byłoby zupełnie nienormalne...
- Na to liczyłam - wyznała słodkim szeptem.Westchnęła. Nie, takie rozumowanie jej nie odpowiadało. Najchętniej przeniosłaby się na 5 lat później, byłaby jego żoną. Hahah, ale idiotka ze mnie! Matko, i tak faceci pytają czy dziewczyna za nich wyjdzie, ku*wa. Nie odpowiedziała. Siedziała tylko bez słowa z miną wyrażającą stanowcze nie [czytaj: ogromny smutek].
- Cieszę się. - odparł tylko, i nie mogąc się powstrzymać, pocałował ją.
Ron westchnął głośno i jego lekki uśmiech zmienił się w również smutną minę.
- Corine.. - jęknął.
Nie, on stanowczo nie rozumiał dziewczyn. Pff, chłopacy.
Victoria miała policzki pokryte rumieńcami, gdy odwzajemniała pocałunek. Pragnęła ich, jak niczego innego. No dobra.. pragnęła Jego.
Fred uśmiechnął się.
- Ja się zajmę kiełbaskami, a ty może pozapraszasz ludzi? Dołączę do ciebie, gdy już będę mieć jedzenie - powiedział do Ro.
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
- To może teraz nie myślelibyśmy o przeszłości? Żyjmy chwilą. - Powiedział i złapał ją za rękę. - A to co będzie później, będzie na pewno wspaniałe - szepnął.
Oczy Victorii rozświetliły się. Hm, w tej chwili najlepiej by wykrzyknęła na cały świat, na cały kosmos "Yaay", ale to byłoby zupełnie nienormalne...
- Na to liczyłam - wyznała słodkim szeptem.Westchnęła. Nie, takie rozumowanie jej nie odpowiadało. Najchętniej przeniosłaby się na 5 lat później, byłaby jego żoną. Hahah, ale idiotka ze mnie! Matko, i tak faceci pytają czy dziewczyna za nich wyjdzie, ku*wa. Nie odpowiedziała. Siedziała tylko bez słowa z miną wyrażającą stanowcze nie [czytaj: ogromny smutek].
- Cieszę się. - odparł tylko, i nie mogąc się powstrzymać, pocałował ją.Ron westchnął głośno i jego lekki uśmiech zmienił się w również smutną minę.
- Corine.. - jęknął.
Nie, on stanowczo nie rozumiał dziewczyn. Pff, chłopacy.
Victoria miała policzki pokryte rumieńcami, gdy odwzajemniała pocałunek. Pragnęła ich, jak niczego innego. No dobra.. pragnęła Jego.
Fred uśmiechnął się.
- Ja się zajmę kiełbaskami, a ty może pozapraszasz ludzi? Dołączę do ciebie, gdy już będę mieć jedzenie - powiedział do Ro.
- Wyjdę na idiotkę.. to i tak nie zależy ode mnie.. - odruchowo wypowiedziała myśli na głos.
I się całowali . *-*
Offline
Administratorka
- Wyjdę na idiotkę.. to i tak nie zależy ode mnie.. - odruchowo wypowiedziała myśli na głos.
I się całowali . *-*
- To zależy od nas - szybko ją poprawił. Spojrzał jej w oczy. - Tak?
Ich pocałunek, trwał mniej więcej tyle co inne. Był również czuły.. nie czuły pocałunek? Nie, wtedy zupełnie nie byłyby prawdziwe. Każdy pocałunek wiązał ze sobą magiczną chwilę, prawda? Żadnego pocałunku się nie zapomina.
Po skończonym pocałunku, Victoria cicho się zaśmiała. Tak uwielbiała gdy jej usta były złączone z jego ustami...
Fred wesoło pożegnał Ro i poszedł do bufetu. O, miał szczęście. Nikogo tam nie było... Szybko wziął kiełbaski i wrócił do dziewczyny - o dziwo, jeszcze tam była.
- Już je mam - zaśmiał się i wskazał na liczną porcję parówek, które miał w siatce. - Idziemy?
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
- Wyjdę na idiotkę.. to i tak nie zależy ode mnie.. - odruchowo wypowiedziała myśli na głos.
I się całowali . *-*- To zależy od nas - szybko ją poprawił. Spojrzał jej w oczy. - Tak?
Ich pocałunek, trwał mniej więcej tyle co inne. Był również czuły.. nie czuły pocałunek? Nie, wtedy zupełnie nie byłyby prawdziwe. Każdy pocałunek wiązał ze sobą magiczną chwilę, prawda? Żadnego pocałunku się nie zapomina.
Po skończonym pocałunku, Victoria cicho się zaśmiała. Tak uwielbiała gdy jej usta były złączone z jego ustami...
Fred wesoło pożegnał Ro i poszedł do bufetu. O, miał szczęście. Nikogo tam nie było... Szybko wziął kiełbaski i wrócił do dziewczyny - o dziwo, jeszcze tam była.
- Już je mam - zaśmiał się i wskazał na liczną porcję parówek, które miał w siatce. - Idziemy?
- Ślub.. ahahah.. teraz..? Nie. Wariatka.. Kocham.. Za 5 lat.. - dalej, odruchowo wypowiadała urywki myśli.
- Ja.. co? Coś powiedziałam? - otrząsnęła się i spojrzała na niego z przestrachem i mocno się zarumieniła.
- Victoria..
Offline
Administratorka
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
- Wyjdę na idiotkę.. to i tak nie zależy ode mnie.. - odruchowo wypowiedziała myśli na głos.
I się całowali . *-*- To zależy od nas - szybko ją poprawił. Spojrzał jej w oczy. - Tak?
Ich pocałunek, trwał mniej więcej tyle co inne. Był również czuły.. nie czuły pocałunek? Nie, wtedy zupełnie nie byłyby prawdziwe. Każdy pocałunek wiązał ze sobą magiczną chwilę, prawda? Żadnego pocałunku się nie zapomina.
Po skończonym pocałunku, Victoria cicho się zaśmiała. Tak uwielbiała gdy jej usta były złączone z jego ustami...
Fred wesoło pożegnał Ro i poszedł do bufetu. O, miał szczęście. Nikogo tam nie było... Szybko wziął kiełbaski i wrócił do dziewczyny - o dziwo, jeszcze tam była.
- Już je mam - zaśmiał się i wskazał na liczną porcję parówek, które miał w siatce. - Idziemy?- Ślub.. ahahah.. teraz..? Nie. Wariatka.. Kocham.. Za 5 lat.. - dalej, odruchowo wypowiadała urywki myśli.
- Ja.. co? Coś powiedziałam? - otrząsnęła się i spojrzała na niego z przestrachem i mocno się zarumieniła.
- Victoria..
- Nie.. - skłamał niepewnie. - W każdym razie ja nic nie słyszałem. - Poprawił się, tym razem bez kłamstw. I tak nic nie zrozumiał z urywków. Chłopacy!
Victoria spojrzała na niego pytająco. Pytaj o co chcesz... I znowu ta szaleńcza obsesja, jaki to On piękny, jaki to On seksowny. Eh.
Fred poszedł kilka kroków przed siebie, oczywiście z Robertą. No a właściwie... gdzie oni mogli być? Skierowali się w stronę dormitoriów. Pokój jego brata i Corine.. To tu. Zatrzymał się i zapukał.
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
- To zależy od nas - szybko ją poprawił. Spojrzał jej w oczy. - Tak?
Ich pocałunek, trwał mniej więcej tyle co inne. Był również czuły.. nie czuły pocałunek? Nie, wtedy zupełnie nie byłyby prawdziwe. Każdy pocałunek wiązał ze sobą magiczną chwilę, prawda? Żadnego pocałunku się nie zapomina.
Po skończonym pocałunku, Victoria cicho się zaśmiała. Tak uwielbiała gdy jej usta były złączone z jego ustami...
Fred wesoło pożegnał Ro i poszedł do bufetu. O, miał szczęście. Nikogo tam nie było... Szybko wziął kiełbaski i wrócił do dziewczyny - o dziwo, jeszcze tam była.
- Już je mam - zaśmiał się i wskazał na liczną porcję parówek, które miał w siatce. - Idziemy?- Ślub.. ahahah.. teraz..? Nie. Wariatka.. Kocham.. Za 5 lat.. - dalej, odruchowo wypowiadała urywki myśli.
- Ja.. co? Coś powiedziałam? - otrząsnęła się i spojrzała na niego z przestrachem i mocno się zarumieniła.
- Victoria..- Nie.. - skłamał niepewnie. - W każdym razie ja nic nie słyszałem. - Poprawił się, tym razem bez kłamstw. I tak nic nie zrozumiał z urywków. Chłopacy!
Victoria spojrzała na niego pytająco. Pytaj o co chcesz... I znowu ta szaleńcza obsesja, jaki to On piękny, jaki to On seksowny. Eh.
Fred poszedł kilka kroków przed siebie, oczywiście z Robertą. No a właściwie... gdzie oni mogli być? Skierowali się w stronę dormitoriów. Pokój jego brata i Corine.. To tu. Zatrzymał się i zapukał.
***
PG:
Uznajmy że ona prowadzi pamiętnik, i on go przeczyta i że zrozumie, cu? :3 xd
W każdym razie dodała w międzyczasie taki wpis:
" Kolejny dzień na Festiwalu. Kolejny dzień z Ronem. Pisałam juz o naszym pierwszym razie, teraz coś innego.
Ślub.
Z nim.
Matko.
Totalna wariatkę ze mnie, wiem. W wieku 16 lat chcę mieć męża. Nanana. Pojebana idiotka. Ale chcę. Tak go kocham.. czuję, że zwykłe chodzenie to za mało. Ale w życiu mu tego nie powiem. Kończę "
***
- Uff..
- I still love you - powiedzmy, że po angielsku brzmi to ładniej xd.
Offline
Administratorka
***
PG:
Uznajmy że ona prowadzi pamiętnik, i on go przeczyta i że zrozumie, cu? :3 xd
W każdym razie dodała w międzyczasie taki wpis:
" Kolejny dzień na Festiwalu. Kolejny dzień z Ronem. Pisałam juz o naszym pierwszym razie, teraz coś innego.
Ślub.
Z nim.
Matko.
Totalna wariatkę ze mnie, wiem. W wieku 16 lat chcę mieć męża. Nanana. Pojebana idiotka. Ale chcę. Tak go kocham.. czuję, że zwykłe chodzenie to za mało. Ale w życiu mu tego nie powiem. Kończę "
***
- Uff..
- I still love you - powiedzmy, że po angielsku brzmi to ładniej xd.
[Okay ;d]
Ron patrzył w jej oczy smutnym wzrokiem. Usłyszał pukanie do drzwi, nie odrywając od dziewczyny wzroku podszedł do nich i je otworzył.
- Fred? Roberta? O co chodzi?
- Chcemy zrobić ognisko. Zapraszamy was - powiedział z entuzjazmem.
- Aa.. - Ron spojrzał ponownie na Corine, od której niestety musiał odwrócić wzrok.
- Me too - odparła, - no, po angielksu było ładniej!
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
***
PG:
Uznajmy że ona prowadzi pamiętnik, i on go przeczyta i że zrozumie, cu? :3 xd
W każdym razie dodała w międzyczasie taki wpis:
" Kolejny dzień na Festiwalu. Kolejny dzień z Ronem. Pisałam juz o naszym pierwszym razie, teraz coś innego.
Ślub.
Z nim.
Matko.
Totalna wariatkę ze mnie, wiem. W wieku 16 lat chcę mieć męża. Nanana. Pojebana idiotka. Ale chcę. Tak go kocham.. czuję, że zwykłe chodzenie to za mało. Ale w życiu mu tego nie powiem. Kończę "
***
- Uff..
- I still love you - powiedzmy, że po angielsku brzmi to ładniej xd.[Okay ;d]
Ron patrzył w jej oczy smutnym wzrokiem. Usłyszał pukanie do drzwi, nie odrywając od dziewczyny wzroku podszedł do nich i je otworzył.
- Fred? Roberta? O co chodzi?
- Chcemy zrobić ognisko. Zapraszamy was - powiedział z entuzjazmem.
- Aa.. - Ron spojrzał ponownie na Corine, od której niestety musiał odwrócić wzrok.
- Me too - odparła, - no, po angielksu było ładniej!
- Hę? - szepnęła.
[To zróbmy, że ona wyjdzie im pomagać w ognisku a on znajdzie pamiętnik! D:]
- Very love you, Victoria.
Offline
Administratorka
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
***
PG:
Uznajmy że ona prowadzi pamiętnik, i on go przeczyta i że zrozumie, cu? :3 xd
W każdym razie dodała w międzyczasie taki wpis:
" Kolejny dzień na Festiwalu. Kolejny dzień z Ronem. Pisałam juz o naszym pierwszym razie, teraz coś innego.
Ślub.
Z nim.
Matko.
Totalna wariatkę ze mnie, wiem. W wieku 16 lat chcę mieć męża. Nanana. Pojebana idiotka. Ale chcę. Tak go kocham.. czuję, że zwykłe chodzenie to za mało. Ale w życiu mu tego nie powiem. Kończę "
***
- Uff..
- I still love you - powiedzmy, że po angielsku brzmi to ładniej xd.[Okay ;d]
Ron patrzył w jej oczy smutnym wzrokiem. Usłyszał pukanie do drzwi, nie odrywając od dziewczyny wzroku podszedł do nich i je otworzył.
- Fred? Roberta? O co chodzi?
- Chcemy zrobić ognisko. Zapraszamy was - powiedział z entuzjazmem.
- Aa.. - Ron spojrzał ponownie na Corine, od której niestety musiał odwrócić wzrok.
- Me too - odparła, - no, po angielksu było ładniej!- Hę? - szepnęła.
[To zróbmy, że ona wyjdzie im pomagać w ognisku a on znajdzie pamiętnik! D:]
- Very love you, Victoria.
- Ognisko.. - powiedział Ron niepewnie, nie wiedząc jak dziewczyna zareaguje.
Victoria zaśmiała się. Normalnie to znowu odpowiedziałaby "Me too", albo pocałowałaby go, ale zdobyła się na coś innego.
- Well, I fuckin' love you.
Offline
Administratorka
Victoria Malfoy napisał:
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
[Okay ;d]
Ron patrzył w jej oczy smutnym wzrokiem. Usłyszał pukanie do drzwi, nie odrywając od dziewczyny wzroku podszedł do nich i je otworzył.
- Fred? Roberta? O co chodzi?
- Chcemy zrobić ognisko. Zapraszamy was - powiedział z entuzjazmem.
- Aa.. - Ron spojrzał ponownie na Corine, od której niestety musiał odwrócić wzrok.
- Me too - odparła, - no, po angielksu było ładniej!- Hę? - szepnęła.
[To zróbmy, że ona wyjdzie im pomagać w ognisku a on znajdzie pamiętnik! D:]
- Very love you, Victoria.- Ognisko.. - powiedział Ron niepewnie, nie wiedząc jak dziewczyna zareaguje.
Victoria zaśmiała się. Normalnie to znowu odpowiedziałaby "Me too", albo pocałowałaby go, ale zdobyła się na coś innego.
- Well, I fuckin' love you.
- No to ja pójdę im pomóc z ogniem. Przyjdź zaraz - zawołała. Słyszała wcześniej ich stłumione krzyki, gdy nie mogli go rozpalić, a była w tym mistrzem. Wstała z łóżka i wyszła z domku.
- Damn, I love your eyes. - kontynuował angielska rozmowę, patrząc na jej piękne oczka ;3
Offline
Administratorka
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
Victoria Malfoy napisał:
Corine Weasley [DeMivis] napisał:
- Hę? - szepnęła.
[To zróbmy, że ona wyjdzie im pomagać w ognisku a on znajdzie pamiętnik! D:]
- Very love you, Victoria.- Ognisko.. - powiedział Ron niepewnie, nie wiedząc jak dziewczyna zareaguje.
Victoria zaśmiała się. Normalnie to znowu odpowiedziałaby "Me too", albo pocałowałaby go, ale zdobyła się na coś innego.
- Well, I fuckin' love you.- No to ja pójdę im pomóc z ogniem. Przyjdź zaraz - zawołała. Słyszała wcześniej ich stłumione krzyki, gdy nie mogli go rozpalić, a była w tym mistrzem. Wstała z łóżka i wyszła z domku.
- Damn, I love your eyes. - kontynuował angielska rozmowę, patrząc na jej piękne oczka ;3
Ron kiwnął głową.
Fred, Roberta i Corine skierowali się w stronę plaży, na której mogli zrobić ognisko. Fred wskazał głową na specjalne miejsce do grillowania.
- Może będziemy mieli farta i nikt dzisiaj nie zrobi tu też grilla. To jak? Zaczniemy zbierać chrust? - spytał.
Ron tym czasem, w pokoju, zauważył jakiś zeszyt. Zaraz. Zeszyt? Nie, to był raczej pamiętnik. Chwycił go. Należał do Corine. I teraz tylko pytanie: czytać czy nie czytać? Ah, bo to jest tak, że komu nie chciałoby się przeczytać czyjegoś pamiętnika, no nie? Tym bardziej osoby, której się kocha. Ale pamiętnik to rzecz prywatna.
- I love you all.
Offline
Zbanowany
Sally szukała spojrzeniem Harrego.
Administratorka
Fred również zbierał chrust.
Offline